19 września 2012

Wywiad z Wojciechem Dziwulskim, Lektorzy - Encyklopedia Głosów

Powrót do SPIS TREŚCI
Tekst opracował: Krystian Kocanowski
Publikacja: 19.09.2012, 19:57
Ostatnia aktualizacja: 17.10.2012, 15:39


Wywiad z Wojciechem Dziwulskim



fot. Archiwum prywatne

Tomasz Knapik wykładał na uczelni, Janusz Szydłowski jest fizykiem a ś.p. Zdzisław Szczotkowski grał na basie w pop-rockowym zespole. Wachlarz zawodów i zainteresowań lektorów jest ogromny i świadczy o tym, że z głosem trzeba się urodzić. Dziś rozmawiam z Wojciechem Dziwulskim, dla którego pasją jest pilotowanie samolotów.
Jeśli kiedykolwiek oglądaliście „Telezakupy Mango” na pewno w podświadomości słyszycie ten charakterystyczny głos zachęcający Was do zakupu danego produktu po korzystnej cenie… „Nie czekaj! Zadzwoń i zamów już teraz!” O pracy lektora i nie tylko z Wojciechem Dziwulskim rozmawiał Krystian Kocanowski, autor Encyklopedii Głosów.

Krystian Kocanowski: Jako głos młodzi widzowie najszybciej rozpoznają Pana z „Telezakupów Mango”. Proszę jednak powiedzieć jak zaczęła się Pana kariera pracy z mikrofonem?

Wojciech Dziwulski: Pracę z mikrofonem rozpoczynałem w latach 70-tych w radiowęźle mojego zakładu pracy.

Czy pamięta Pan swój pierwszy „przeczytany” film?

Tytułu niestety nie pamiętam. Był to film opracowywany w firmie  „VIDEOTECHNIKA” w Gdyni, która była jednym z pionierów na rynku. Emocje były spore zważywszy na fakt, że technika podkładania głosu lektora znacznie różniła się od dzisiejszej.

Obecnie rzadko (przynajmniej mi) jest dane Pana usłyszeć w filmach fabularnych. Czy nadal Pan „czyta” filmy?

Obecnie nie „czytam” filmów. Po 20-tu latach spędzonych na czytaniu reklam „MANGO” odpoczywam.  

Jak wspomina Pan erę kaset VHS?

Okres taśm VHS wspominam bardzo dobrze. Czytałem listy dialogowe dla firm: „VIDEOTECHNIKA” oraz  w prywatnej telewizji „ELGAZ”. Miałem tam przyjemność pracować tam z tak znakomitymi lektorami jak Marek Gajewski oraz Jan Suzin.

Jak wspomina Pan Marga Gajewskiego i Pana Jana Suzina? Byli dla Pana wzorcem czy starał się Pan wypracować własny styl czytania? 

Miałem przyjemność poznać obu panów. Marek Gajewski podczas współpracy z tzw. „gazową telewizją” przebywał w Gdyni przez dłuższe okresy, natomiast Jan Suzin przyjeżdżał z Warszawy, czytał po kilka filmów w dwa lub trzy dni i wracał do domu. Podczas rzadkich jednak spotkań z panem Markiem prosiłem go o krótkie wprawki dot. ćwiczenia dykcji. Niestety wkrótce potem zmarł. Chciałbym jeszcze tylko dodać, że pierwszym lektorem „MANGO” był właśnie pan Marek Gajewski. Jeśli chodzi o wzorowanie się na którymś z lektorów to wówczas podobał mi się styl Tomasza Knapika. Dzisiaj moim ulubionym lektorem jest Piotr Borowiec. Uważam go za najlepszego polskiego lektora. Wydaje mi się, że przez lata dorobiłem się opinii lektora programów reklamowych. Głos mój tak kojarzył sie z MANGO, że nieraz nie chciano mnie zatrudniać w innych produkcjach. 

Jaki film ostatnio udało się Panu czytać?

Tytułu ostatniego przeczytanego filmu niestety nie pamiętam (było to dawno temu).

Potrafi Pan szacunkowo powiedzieć ile już przeczytał Pan list dialogowych?

Statystyki niestety nie prowadzę ale było to na pewno kilkaset pozycji.

Jak zaczęła się Pana przygoda z czytaniem tekstów do „Telezakupów Mango”?

Reklamy dla „Telezakupów Mango” czytałem na początku w regionalnej telewizji w Gdańsku. Był to chyba rok 1990 lub 1991. Jeśli chodzi o ilość to przez 20 lat uzbierałoby się kilka ładnych 100.

Czym różni się czytanie tekstu do „Telezakupów Mango” od czytania listy dialogowej filmu?

Myślę, że wszystko zależy od np. charakteru produktu, który jest przedmiotem reklamy (np. mikser lub płyta z miłosnymi piosenkami, albo środek na porost włosów). To samo dotyczy filmów (komedia, dramat, horror itd.) Jeśli chodzi o reklamy, to podstawową trudnością była zawsze ilość tekstu do przeczytania. Jeśli oglądał Pan niektóre reklamy „MANGO” z moim udziałem, to zwrócił Pan zapewne uwagę na bardzo szybkie tempo. Wynikało to z tego, że było to tłumaczenie np. amerykańskiej reklamy. Materiałem źródłowym były też wersje hiszpańskie i niemieckie.

Jakie największe wyzwanie udało się Panu realizować przy pracy głosem?

Szczególnych wyzwań nie przypominam sobie, ale miło było „czytać” np. takie znane pozycje jak „Przeminęło z wiatrem” itp.

Czy praca głosem Pana satysfakcjonuje?

Bardzo. Od dzieciństwa bardzo lubiłem głośne czytanie. Począwszy od szkoły podstawowej udzielałem się w tej dziedzinie. Praca lektora czy prezentera lub spikera radiowego dawała mi wiele satysfakcji. Przez myśl mi jednak na początku nie przeszło, że techniki zarówno nagrywania jak i przesyłania sygnału w tak krótkim czasie tak się rozwiną. Szczególnie chodzi mi o łączność satelitarną. Pamiętam, że kiedyś ktoś ze znajomych po powrocie z Egiptu powiedział mi, że tam też któregoś dnia usłyszał mój głos w jednej z polskich stacji. Była to oczywiście reklama „MANGO”.

Czy występował pan przed kamerą?

Tak. W roku 1990 wspólnie z trojgiem innych osób wygrałem konkurs na prezentera w Telewizji Gdańsk. Praca przed kamerą była jednak krótkim epizodem. Pracowałem także przez jakiś czas w Radiu Gdańsk, gdzie prowadziłem „na żywo” audycję o charakterze biznesowym.

Czy praca głosem jest Pana podstawową pracą? Czy poza nią realizuje się Pan w jakimś innym zawodzie?

Praca głosem nigdy nie była moim podstawowy zajęciem a raczej hobby. Z wykształcenia jestem inżynierem mechanikiem i w tym zawodzie się realizuję.

Czy obecnie, kiedy nie czyta Pan list dialogowych, zgodziłby się Pan na "przeczytanie" filmu lub reklamy gdyby byłaby taka propozycja?

Jeśli chodzi o poważne propozycje czytania reklam lub np. list dialogowych, cały czas jestem do dyspozycji. Jak na razie jednak odpoczywam po latach naprawdę intensywnej i wyczerpującej (również dla gardła i strun głosowych) pracy. Nie czynię specjalnych starań aby do tego tematu wrócić.

Na koniec proszę powiedzieć, co Pan robi w wolnych chwilach? Posiada Pan jakieś pasje?

W wolnych chwilach robię to co większość ludzi (książki, koncerty, filmy, spacery itd.). Moją pasją od zawsze było lotnictwo. Od trzech lat jestem posiadaczem licencji PPL(A) [Licencja pilota samolotowego turystycznego - red.] na samoloty i w wolnych chwilach staram się od czasu do czasu wzbić w powietrze i polatać.

Skąd pasja lotnictwem? Marzenie dzieciństwa? Jaki jest Pana szczyt pilotażowego hobby?

Bycie pilotem było moim marzeniem od dzieciństwa. Niestety, wtedy droga do lotnictwa była dużo trudniejsza niż dzisiaj. Teraz jestem ograniczony wiekiem i pozostało mi tylko tzw. GA (General Aviation) czyli lotnictwo ogólne. Muszę jednak powiedzieć, iż fakt uzyskania licencji pilota w tym wieku i możliwość wzbicia się chociaż od czasu do czasu w powietrze daje mi wiele radości i satysfakcji. Wszystkie te moje drobne sukcesy (praca lektora, licencja pilota) są świadectwem tego, że można jeśli sie bardzo tego chce. Proszę pamiętać że np. w dziedzinie posługiwania się głosem musiałem konkurować z zawodowcami (np. gruntownie wykształconymi aktorami).

Dziękuję za rozmowę!


Powrót do SPIS TREŚCI

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy